okiem historyka >>>ciekawostki >>> strona główna


Cena - rzymska uczta

 

Rzymianie przywiązywali ogromną wagę do kultury jedzenia. Jednak szczególną oprawę nadawano ucztom, które nigdy nie były organizowane przypadkowo. Urządzane w domach bogatych patrycjuszy, były prawdziwą fetą ówczesnych przyjemności. Co prawda, nie organizowano ich li tylko dla przyjemności. Zwykle gospodarz miał większy lub mniejszy interes w tym, by w jego domu pojawiły się odpowiednie osoby. Nie szczędził więc grosza na wydatki. Uczta odbywała się przeważnie w sali zwanej triclinium. Na środku ustawiano stoły, które były bardzo bogato zastawione. Wokół stołów na rozmieszczonych łożach biesiadnych leżeli goście, którzy mieli podziwiać bogactwo gospodarza. Często na ucztę zapraszano ludzi biednych. Dla pana domu miało to swoje dobre i złe strony. Demonstrował on w ten sposób swoją zamożność i wpływy ale jednocześnie musiał liczyć się z kradzieżą. Nie tylko jedzenie znikało ze stołów... . Spośród gości wybierano przewodniczącego uczty. Zwykle był nim gospodarz lub gość, na którym mu bardzo zależało.


Uczta składała się głównie z trzech części. Najpierw podawano potrawy zwane gustaio. Składały się one zwykle z ryb, jaj, sałaty, ostryg, ślimaków, oliwek i wędzonego sera. Często podawano też wymiona świńskie w sosie z tuńczyka. Wszystkie te potrawy miały stanowić swoistą przekąskę przed daniem głównym. Składało się ono z trzech dań zwanychprimą, secundą i tertia ceną.W ich skład wchodziły ryby, drób, dziczyzna i mięso pieczone. Dania takie polewane były zazwyczaj sosami, których rzymianie sobie nie skąpili. Największą popularność zdobyły sosy przyrządzane z fermentowanych na słońcu ryb. Po daniu głównym podawano deser. Rzymianie uwielbiali jabłka, wiśnie, gruszki, winogrona, orzechy i daktyle.


Jedzenie popijano różnymi gatunkami wina, które podgrzewano lub schładzano śniegiem, dosładzano lub rozcieńczano wodą morską. Zależało to od pory roku. Należy tutaj podkreślić, że w przeciwieństwie do dzisiejszych obyczajów wino zawsze rozcieńczano przed wypiciem. Uważano, że ten kto tego nie robi jest pijakiem i nie należy go poważać. Rzymianie jednak i w tym względzie skromnością nie grzeszyli. Po deserze następowała bowiem kolejna część uczty zwana commisatio. Przewodniczący uczty wznosił różne toasty i określał ilość wina potrzebną do ich spełnienia. Często dochodziła ona nawet do pół litra na jeden toast... . Odmowa picia mogła być odczytana jako zniewaga dla gospodarza i jego gości. Ilość takich toastów była nieograniczona i w ten sposób uczta zamieniała się w wielką popijawę.


Widać po tym jak bardzo rzymianie lubili się bawić...

Robert Luty

 

 
 

[savoir-vivre] [ciekawostki] [przepisy] [wpisz się do serwisu] [ciekawe strony] [przewodnik] [euroserwer]

Wesela Kraków  potrawy z grilla  noclegi Kraków  kursy rysunku